Wszystko jest FANTASTYCZNIE.... Hanka Ordonówna
TRIODEON — nazwa zespołu. Jest dźwięczna i nostalgiczna... Słychać w niej akordeon, trio, odeon czyli znaną nazwę firmy fonograficznej sprzed lat, w której nagrywała Hanka Ordonówna.
Anna Przybysz — śpiew
Jarek Kutera — akordeon
Jacek Przybysz — gitara
Gramy KONCERTY:
wg. Wikipedii:
ODEON (gr. ??????, trl. odeion, łac. odeum) – starożytna budowla przeznaczona na występy muzyczne i teatralne. Podobnie jak teatry miała amfiteatralną widownię, ale przykrytą dachem ze względów akustycznych. Posiadała orchestrę dla chóru i podium dla muzyków. Odeony były mniejsze od teatrów.... i o to właśnie chodzi.
TRIO to troje muzyków lub utwór na trzy instrumenty...lub głosy..
...........................................................................................................
Połączone wyrazy tworzą TRIODEON - bardzo mały zespół mogący wypełnić serca słuchaczy jak i własne kojącą rozbrajającą muzyką... Powstał z potrzeby namalowania dźwiękiem, wrażeniem, zmysłowością i lekkim dowcipem obrazów z przeszłości...
Te obrazy są we mnie zawsze; stare domy, bruk, kamienica z podwórkiem i kapliczką, dorożka i koń z furą węgla, zapach piekarni i dowcipny Pijak w bramie, Pani z gorąca pyzą... i te damy, wiecznie rozkochane, porzucane, mdlejące. Stare kina, zapach cygar, lawendy i dusznych perfum, szelest jedwabi i ciepło leciuchnych futer...
Lata przedwojenne... zatrzymane w kadrach filmów z Ćwiklińską i Bodo, śmieszne, kochane... cudowne, polskie, moje... Teraz się mówi na to oldschool albo vintage..
Każdy z nas ma swoje vintage...
.............................................................
Wiem, że jeżeli chcę coś mieć, zatrzymać... a jest to ulotne jak mgła z przeszłości to mogę to tylko POCZUĆ... a potem, WYRAZIĆ SOBĄ... wszystkimi zmysłami.... NA GŁOS!!!
Od zawsze śpewałam piosenki Hanki Ordonówny. Są zabawne, romantyczne, dramatyczne, aktorskie i jazzująco-swingujące.. Na każdym większym spotkaniu rodzinnym wykonywałam je z rozkoszą. Marzyłam żeby zaśpiewać na wieczorowej imprezie, na bankiecie... Tańczyć walca, tango... jeść wykwintne dania, poruszać się z gracją... ACH!
Nauczyłam się piosenek, zaprojektowałam i uszyłam stroje, przesiedziałam na You Tube godziny wsłuchując się w dźwięk, frazowanie, melizmaty tamtych piosenkarek, szansonistek niegdysiejszych zjawisk artystycznych.... Zaryzykowałam...! Zapytałam i zainspirowałam akordeonistę Marcina Zalewskiego i mojego męża Jacka Przybysza, gitarzystę...
Marcin - przystojny szatyn o ciemnych, romantycznych oczach... jest pianistą, kolegą naszych córek, muzyk prwadziwy. Obserwowałam go wiele razy na koncertach w klubach, jak grał i zniewalał muzyką i swoja osobowością publiczność a w szczególności płeć żeńską.. Dowidziałam się, że gra też na akordeonie... Zgodził się... Robiliśmy próby i zabrzmiało!
Jacek - mój "Muz" był zachwycony jak i ja, że zagramy wreszcie nasze ulubione kawalki na poważnie...
Anna - czyli ja, nakręcona na przedwojenną muzę amatorka, artystka "kabaretowa" z Kociego Teatru (jak to kiedyś mawiał wujek Edward z Sandomierza)
I STAŁO SIĘ! CUD! SĄ CUDY!!!
(tak mówiła mała Natalia)
Na piewszym koncercie w Cafe MILIMOI w Podkowie Leśnej zgraliśmy w październikowy wieczór na zaproszenie Milenki Łakomskiej...
Było uroczo, pachniało ciastem i kawą, były obrusy robione na szydełku i wytworna publiczność. Młodzież siedziała na podłodze a potem dziewczyny koniecznie chciały oglądac z bliska i dotykać mój czepek z perłami i wachlarz z marabuta i białego pawia... Mój brat Paweł, nagrał nawet filmik aparacikiem i słychać jak z tyłu syczy kawiaraniany ekspressss.... a my w ciasnym małym wnętrzu gramy.... czarując utworami m.in.: " Każda z Pań Modern"...' " Związane mam ręce", "Tyle Miłości" ...., "Zaraz po tym występie dostaliśmy angażżżmąąą... na Bal Sylwestrowy Retro w Pałacu w Pułtusku!!!
Było jak we śnie... i to najlepszym... Wrowadzali mnie przedwojenni oficerowie, salutując i trzaskając obcasami... a ja.. płynęłam i śpiewałam... Grzmiały armaty, wybuchały sztuczne ognie na dziedzińcu pałacu a ja we futrze i z szampanem.....
ACH! CHCĘ CIĄGLE JESZCZE... I WIĘCEJ... oczywiście śpiewać, zachwycać się i mdleć z rozkoszy.....
Dzisiaj gramy z Jarkiem Kuterą, wspaniałym muzykiem, akordeonistą, grającym tanga i muzykę klasyczną... Jarek to niebywała energia, wyczucie rytmu, frazy i charakterystycznych brzmień...
Marcin Zalewski z racji tego, że jest pianistą jest bardzo zajęty dlatego często nie mógł się ... "rozerwać " a i my coraz więcej zaczęliśmy grać!
Ta muzyka, wpada w ucho każdemu, rozpływa się w duszy jak aromat bzu i konwalii, unosi wyobrażnie i człowiek czuje smak zakochania i jest mu dobrze, jak u babci... jak w DOMU.....
Gorąco POLECAM
na wieczorowe KOLACJE ... TRIODEON... będzie bardzo sssmakowało...
Ania